search
top
Currently Browsing: Filmy o grach

Lara Croft: Tomb Raider

Gra, w której zdobywało się zapomniane zakątki Ziemi w ciele uzdolnionej fizycznie Lary Croft, była szokiem dla świata komputerowego. Nie było wcześniej takiej gry – w pełni trójwymiarowej, interakcyjnej oraz grywanej. Cały świat oszalał na jej punkcie, a jej wizerunek pojawiał się na okładkach gazet. W filmie o nieco zmienionym tytule w rolę niepodległej Lary Croft wcieliła się Angelina Jolie i wielu uważa, że był to krok jak najbardziej w porządku. Jolie idealnie wręcz pasowała do obrazu Lary – wysportowana, seksowna, wielkie oczy, usta. Po prostu ideał. Film wchodząc do kin narobił trochę zamieszania i ambiwalentnych odczuć. Jednym podobała się nowa forma przygód Lary, innym nie. Fabuła filmu nie była specjalnie skomplikowana – chodziło o pewne znalezisko, które dzielna Angelina musiała odnaleźć, będąc jednocześnie ściganą przez złą organizację. Film zawierające wysublimowane efekty specjalnie był całkiem dobry – nie było w nim przesady w żadnym kierunku. Fabuła została zawiązana całkiem zgrabnie, nie było w niej przekombinowania, tak samo jak z wyżej wymienionymi efektami. Jednak film szybko wyparował z ust i słuch po nim zaginął. Kontynuacja była udana, ale tylko jak na kontynuację. W skali jeden do dziesięciu film zasługuje na uczciwą siódemkę. Nic wielkiego, ani wielkiej porażki.

Resident Evil

Gra „Resident Evil” była świetna. Po prostu świetna, było w niej wszystko, czego potrzeba w gre nazwanej „survival horror”. W takich grach chodzi o to, by przetrwać. Kombinować i nie utonąć w wodach horroru, jaki zgotował nam los. Gra zawierała takie zaskakujące momenty, zwroty akcji i „straszaki”, że grając w nią człowiek naprawdę podskakiwał na wysokość sufitu.Jaki był jednak film? Z jednej strony był jednym wielkim rozczarowaniem – na co złożyły się dwa elementy. Pierwszym była forma – film był swojskim thrillerem sensacyjnym, gdzie na pierwszą scenę poszły kule od karabinów. W grze chodziło o gęsty klimat, jaki został wytworzony w pierwszych minutach i został przeciągnięty aż po ostatnie sekundy. W filmie liczyła się akcja, klimat został zepchnięty na drugi plan, i to było zabójstwo pomysłu. To jedna sprawa. Druga dotyczyła miejsca akcji. W grze chodziliśmy bohaterami po mieście Raccon, w którym panowały zombiaki. Film rozgrywał się w ogromnym laboratorium umieszczonym pod miastem. I to był wielki błąd, wykluczyło to możliwość oddania klimatu gry w pełnym wymiarze. W każdym razie nie był to najgorszy produkt. Będzie warty gdzieś siedem na dziesięć, zwłaszcza jeżeli wspomni się o tragicznej kontynuacji.

Next Entries »

top