search
top

Street Fighter

Przebój automatów do gier, jeszcze długo przed nadejściem swojego pogromcy, czyli Mortal Kombat. W „Street Fightera” grał każdy, kogo interesowała tematyka gier, nie ma chyba osoby, która nie kojarzyłaby automatów do gier głównie właśnie z tym produktem. I dobrze, bo gra była naprawdę wciągająca, walki odbywały się przy pomocy ciekawych ciosów oraz pierwszych kombosów – te natomiast w pełni zostały ropracowanie w serii Mortal Kombat. Ale to nic, gra i tak zrobiła swoje na rynku gier.W karierze gry była tylko jedna poważna porażka, której dopuścili się ludzie pracujący nad jej ewolucją. Chodzi o film. Film z założenia miał być płytki niczym plama oleju na stole, co wyraźnie sugerowała obsada. Jako głównego bohatera, walczącego z kapitanem Bisonem, wybrano idola wszystkich pryszczatych chłopaków, którzy marzą o karierze wielkiego kick-boksera. Mianowicie był to Jean Clead Van Dame. To przekreśliło wszystko. Infantylność została wpisana w formę filmu jeszcze zanim zaczęto go kręcić. Dodatkową „niespodzianką” była zdecydowanie była Kylie Minogue w roli prawej ręki dzielnego Van Dame. Wykonanie filmu to jedna wielka klapa, ot co. Zdecydowanie jedna z najgorszych adaptacji. Cztery na dziesięć – to jedyna ocena, na jaką ocenę.

Comments are closed.

top